piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 2

Od 3 dni pracuje w pubie jako kelnerka .Nie jest to może praca marzeń ,ale na początek w sam raz . Skończyłam pracę dzisiaj wcześniej . Wróciłam do domu około 19:00 . Sue musiała jeszcze zostać . Korzystając z chwili samotności zrobiłam sobie gorące kakao i usiadłam przed telewizorem . Wzięłam kocyk leżący obok mnie i zaczęłam skakać po kanałach . Natrafiłam na wiadomości .
" Za tydzień w naszym mieście , odbędzie się nabór nowych uczniów do Akademii Muzycznej . Chętne osoby prosimy o zgłoszenia do 20 października . A teraz czas na wiadomości sportowe "

Akademia Muzyczna , szczyt marzeń . Miejsce dla bogatych  , którzy szastają pieniędzmi na prawo i lewo . Nigdy nie będzie mnie stać na dostanie się tam . Jak byłam mała w kółko śpiewałam , nawet gdy miałam 10 lat rodzice zapisali mnie na naukę gry na pianinie u starszej pani mieszkającej nie daleko nas . muzyka była dla mnie  ucieczką od problemów , gdy je miałam zawsze siadałam przy pianinie i śpiewałam piosenki .
Jednak od 5 lat już nie gram .Po śmierci mojej mamy , tata miał problemy finansowe i musiał sprzedac mój ukochany instrument . Zapomniałam już o tym i postanowiłam z tym skonczyc .

Po chwili zadumy spojrzałam na ekran . Prezenter mówił o zbliżającym się meczu Arsenalu i Chelsea . W tym momencie był wywiad z jednym z piłkarzy Arsenalu . Wydawało mi się , że go znam , ale nie wiedziałam skąd . I ten uśmiech . Nie wiem , może sobie jeszcze przypomnę .


Na drugi dzień obudziłam się w świetnym humorze. Miałam przedziwny , a zarazem niezapomniany sen .
Śniła mi się mama . Powiedziała , abym spełniała swoje marzenia i nie poddawała się . Moja mama ma racje kocham muzyke i na pewno z nią nie skoncze .
Wyjełam moją błękitną kamerę z szafy . Od 2 lat , nagrywam na niej swoje myśli .Taki video pamietnik .
Rozpoczełam nagrywanie .
" Nie pozwolę ,aby moje marzenia się nie spełniły . Kocham muzyke i nic tego nie zmieni . Dziekuję mamo. Będę się bardzo starała . OBIECUJĘ ."







Leci do was rozdział drugi . W ostatnim czasie wiele emocji . Nawiązując do mojej ostatniej notki nie pomyliłam sie i Stoch wygrał . Powtórka jutro . No i oczywiście Kowalczyk . Nic dodac nic ując .
Liczę jeszcze na naszych panczenistów . Pozdrawiam i życzę miłego czytania .
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

Taka mała zacheta dla was , każdy komentarz motywuje mnie do dalszego pisania .



niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 1

Zawitałam do Londynu 2 dni temu . Pamiętnego dnia w knajpce po spotkaniu nieznajomego moja wybawicielką okazała się Sue . Moja kochana kuzynka , z którą nie widziałam się od 2 lat , ponieważ wyjechała do Niemczech przygarnęła mnie do siebie . Byłam w szoku , że mieszka w Londynie , ale okazało się ,że  musiała wracać do kraju , a Londyn był małą ucieczką od problemów . Nie chciała powiedzieć mi nic więcej .
Sue mieszka sama w jednej a kamienic . Ma dosyć duże mieszkanie , więc znalazło się miejsce dla szarej myszki jak ja . Właśnie wzięłam się za rozpakowanie walizek . Układając rzeczy do szafy , w moim pokoju rozpoczęłam jak zwykle przemyślenia . Jestem osobą , która lubi mieć wszystko poukładane, wiec życie na czyimś utrzymaniu mnie nie zachwyca .
Gdy skończyłam , udałam się do kuchni . Sue siedziała przy stole , piła kawę i czytała jakieś kolorowe czasopismo .
- Dzień Dobry , jak się spało ?- zapytała z uśmiechem odwracają uwagę od "ciekawej" literatury
- A Dzień Dobry , bardzo dobrze . Nawet już zdążyłam pobiegać i się rozpakować - oznajmiłam kuzyneczce
- No to widzę , że mam rannego ptaszka pod dachem , ciekawe - powiedziała i zaśmiałyśmy się razem .
- Tęskniłam za tobą , strasznie - powiedziałam siadając obok Sue
- Ja za tobą też , mała - odpowiedział pełna troski i miłości
- Nie taka mała , wypraszam sobie - zaśmiałam się
- No dobrze , młoda haha -  dopiekła mi
- Zaraz , zaraz to tylko rok kochana
- No dobrze , muszę już zmykać do pracy . Na blacie w kuchni masz kanapki - powiedziała i zaczęła ubierać płaszcz
- Dziękuję bardzo , zjem na pewno . Mam nadzieję , że się tylko nie otruje - powiedziałam
- No wiesz co ?, Dobra wychodzę już , pa - odrzekła i wyszła
- Pa , pa

Zjadłam kanapki przygotowane przez Sue , nawet były wyjątkowo smaczne . Postanowiłam  wziąć laptop i poszukać jakiejś pracy , nie mogę tutaj siedzieć bezczynnie . Przejrzałam dziesiątki ofert , ale nadal nic .

Wieczorem około 22 Sue wróciła do domu . Siedziałam wtedy przed telewizorem , w niezbyt dobrym humorze .
- Jestem , co tam porabiałaś cały dzień ?- spytała i usiadła obok mnie
- Nic takiego , szukałam pracy , ale  nic nie znalazłam - powiedziałam z smutkiem
- Mój szef szuka ostatnio nowej kelnerki ,może to byłby dobry pomysł na początek ?-  zaproponowała

Może Sue ma rację , każda praca na początek nie jest zła . Muszę to przemyśleć .


Rozdział pierwszy zawitał nareszcie . Mam nadzieję , że się wam spodoba . Liczę na wasze komentarze i coraz większą liczbę odwiedzin . Mam ferie , więc postaram się dodać rozdział .Pozdrawiam  :D
A teraz czas na skoki . Liczę na Kamila Stocha , tylko złoto .!

KAMIL STOCH <3

piątek, 7 lutego 2014

Prolog

Deszczowy , chłodny wieczór . Wysiadłam z taksówki w środku miasta . Kierowca podał mi walizki i ruszyłam przed siebie . Nie wiem co ze sobą zrobić . Po prostu chciałam zacząć wszystko od nowa .Nie mogłam już tam wytrzymać . A inne wydarzenia jeszcze upewniły  mnie w mojej decyzji . Krople deszczu opadały mi na twarz . Wokół mnie masa ludzi uciekająca przed deszczem , lub pod parasolem kierująca się w swój cel . A ja sama z bagażem pośrodku nich , zagubiona,przestraszona wielkim miastem.

Postanowiłam wejść do małej knajpki , przeczekać , pomyśleć . Usiadłam przy stoliku niedaleko okna . Lubię patrzeć na deszcz . Tak po prostu mogę siedzieć godzinami przed szybą , to mnie uspokaja i pomaga się skupić . Siedziałam tak zamyślona , w mokrym płaszczu .
- Halo ,Dzień Dobry ! Podać coś pani ?- spytała kelnerka i oczekiwała mojej odpowiedzi
- Słucham ?- byłam tak zamyślona , że aż się przestraszyła
- Czy chciałaby pani coś zamówić - powiedziała lekko zirytowana
- Ach, tak przepraszam . Poproszę herbatę z cytryną - zamówiłam i wróciłam do mojego stanu zadumania.
Obserwowałam ludzi chodzących  na ulicy . Lampy oświetlały już jezdnię . Po drugiej stronie ulicy stał mężczyzna . Miał czarną , skórzaną kurtkę z charakterystycznym znaczkiem na prawym ramieniu , na głowie miał zarzucony kaptur .Przeszedł na drugą stronę . Przechodził obok okna knajpki w której się znajdowałam. Obok niego szła starsza kobieta . Nagle z torebki wyleciał jej portfel . Nieznajomy podniósł go i oddał kobiecie . Staruszka odeszła , pełna wdzięczności . Cała ta sytuacja działa na moich oczach . Mężczyzna odwrócił się w moją stronę . Mój wzrok spotkał się z jego , a on posłał i ciepły uśmiech . Odwzajemniłam go . Nagle ktoś coś do mnie powiedział
- Proszę ,herbata dla pani - powiedziała kelnerka
- Dziękuję - odpowiedziałam z wdzięcznością .
Spojrzałam jeszcze szybko za okno , ale nieznajomy zniknął . Nie zapomnę już nigdy tego uśmiechu . Poprawił mi z pewnością humor .Po kilku minutach usłyszałam tuż za mną głos .
- Rose ?
Odwróciłam się , a tam stała osoba , której bym się w ogóle nie spodziewała .